Jaki może być kierunek rozwoju w branży technologii grzewczej w najbliższym czasie?

Żyjemy w czasach, gdy nie można nic przewidzieć w sposób jednoznaczny i pewny w sektorze gospodarki czy bezpieczeństwa energetycznego. Nie ma obecnie jednej technologii, która w uniwersalny sposób, wszędzie gwarantowałaby stałe i tanie dostawy ciepła. Wojna w Ukrainie, czy ostatni konflikt w zatoce Perskiej pokazują, że dotychczasowe trendy oparte na „jedynie słusznych” rozwiązaniach i globalizacji należy taktować z dużą rezerwą.

Inwestorzy powinni brać pod uwagę na miks różnych źródeł i nośników energii opartych możliwie w jak największym stopniu na OZE dostępnych na miejscu, tak aby ograniczać zużycie paliw kopalnych z jednej strony i ograniczać zależność od zewnętrznych źródeł energii i paliw ze względu na zagrożenie logistyki tych towarów.

Odnawialne źródła energii pozyskują energię na miejscu, jednak ich dostępność może być różna w zależności od lokalizacji, pory roku, pory dnia czy po prostu od pogody. Jeżeli chodzi o pozyskiwanie ciepła, to przede wszystkim kolektory słoneczne dające ciepło praktycznie za darmo, ale do tego potrzebna jest odpowiednia lokalizacja z ekspozycją słoneczną także w zimie oraz magazyn ciepła. Konieczna jest także termomodernizacja, która ogranicza zapotrzebowanie na ciepło, nawet etapowa, która pozwoli osiągnąć ten cel w jakieś perspektywie czasowej. W takim wypadku idealnie sprawdzają się instalacje hybrydowe łączące różne technologie grzewcze w jeden zintegrowany system.

Dodać należy jeszcze pompy ciepła, które jako samodzielnie zainstalowane źródła ciepła doskonale się sprawdzają w budynkach z dużą efektywnością energetyczną, ale także kotły zasilane paliwami, czyli np. biogazem lub biomasą zależnie od dostępności tych paliw na poziomie lokalnym. Wszystko po to, aby zmniejszyć zależność od importowanych paliw kopalnych w tym także gazu ziemnego, z którego na obecnym etapie nie możemy ot tak po prostu zrezygnować, jak to sugerują niektórzy aktywiści klimatyczni czy lobbyści. Dzięki jednak zwiększaniu udziału OZE oraz wykorzystywaniu instalacji hybrydowych, można redukować jego zużycie. A wtedy będzie można mieć w rezerwie wystarczająca ilość gazu ziemnego, żeby zasilić szczytowe źródła energii na wypadek, gdy energii z OZE np. z powodów pogodowych będzie zbyt mało.

Musimy rozwijać ciepło wytwarzane w oparciu o OZE i magazynowanie energii elektrycznej i ciepła nie dlatego, że planeta płonie, a aktywiści protestują w całej Europie przeciw wykorzystywaniu gazu ziemnego, ale dlatego, że ograniczony staje się dostęp do paliw kopalnych. Polski węgiel jest drogi, szlaki żeglugowe mogą zostać przerwane, gazu czy prądu może w którymś momencie zabraknąć. Musimy być samowystarczalni.

Oznacza to, że nie można polegać też na samym OZE – w wyniku pogody słońca lub wiatru też może brakować. I tu wchodzi kolejny element, czyli magazynowanie energii, w tym ciepłej wody. Gdy będziemy korzystać z różnych technologii, wtedy będziemy bezpieczni. Warto tutaj przypomnieć, że instalowane obecnie kotły gazowe, bez żadnych przeróbek mogą być zasilane paliwem odnawialnym, czyli np. biometanem.

Jest udowodnione, że wykorzystanie energii ze słońca redukuje istotnie zużycie gazu ziemnego do ogrzewania i podgrzewania ciepłej wody. Nie przywiązywałbym dużej wagi do prognoz bankowców. Gdy wybuchł kryzys energetyczny po ataku Rosji na Ukrainę ceny gazu skoczyły do 300 euro za MWh, by po roku spaść do 30 euro. Podobnie było z rozpoczęciem konfliktu w Zatoce Perskiej, gdzie ceny gazu skoczyły do góry, po to aby znowu spaść do nieco wyższego poziomu niż średnia wieloletnia. Każdy wywoływany na świecie kryzys jest pretekstem do spekulacji cenami surowców, w tym nośników energii.

Jeśli natomiast trwale wzrośnie cena gazu, to nie oszukujemy się – wzrośnie też cena energii elektrycznej – wtedy rachunki za ogrzewanie pompami ciepła i ogrzewanie energią elektryczną też pójdą do góry.

To, co jest teraz najistotniejsze, i co obserwujemy od jakiś dwóch lat, to spadek sprzedaży urządzeń grzewczych w Polsce, ale również w innych krajach UE. To oznacza, że ludzie są zdezorientowani, nie wiedzą z jakiego źródła ogrzewania korzystać. Ekolodzy mówią: pompy ciepła, ale nie jest to niestety rozwiązanie do zastosowania dla każdego, szczególnie w nieocieplonych domach, chyba że inwestor godzi się z dużymi kosztami inwestycyjnymi. Łatwiej je zastosować w nowobudowanych domach, gdzie od razu można zadbać o dobry standard energetyczny konstrukcji budynku i wtedy właściwie dobrana pompa ciepła powinna dobrze spełnić swoje zadanie. Idealnym rozwiązaniem w wypadku istniejących budynków są instalacje hybrydowe, w których wraz z postępem termomodernizacji można od razu zwiększać udział ciepła z OZE i reedukować stopniowo zużycie gazu w ciągu roku do momentu przejęcia przez kocioł gazowy roli tylko awaryjnego źródła ciepła.

KE nie ma do tej pory oficjalnego stanowiska ani analiz dotyczących tego, jak bardzo zdrożeje ogrzewanie gazem po wprowadzeniu ETS2. Komisja boi się poruszyć ten temat, ale coraz więcej krajów kontestuje wprowadzenie dodatkowych opłat.

Pojawiają się, nieśmiałe jeszcze pomysły, by opóźnić jego wprowadzenie do 2032 r., ponieważ jest coraz mniej chętnych do wzięcia ryzyka społeczno-ekonomicznego takiego projektu w obecnej postaci. Ostatnie informacje z Komisji Europejskiej wskazują na bardzie pragmatyczne podejście i można oczekiwać poluzowania restrykcji w tej sprawie.

Bezpłatna prenumerata